Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Lekcja tolerancji: WYWIAD Z MIESZKANKĄ LWÓWKA ŚLĄSKIEGO PORUSZAJĄCĄ SIĘ NA WÓZKU INWALIDZKIM.

Często narzekamy na swój los, nie potrafimy cieszyć się z małych rzeczy. Ciągle gdzieś biegniemy, spieszymy się, nie przystaniemy na chwilę i nie zastanowimy się, co by się stało, gdyby nagle…no właśnie.  Choroba, wypadek, nieszczęście.

Nie mamy czasu pomyśleć, co mogą czuć ludzie, którzy  nie mogą tak jak my pójść do sklepu, na spacer, spotkanie ze znajomymi.  Teoretycznie mogą, tylko potrzebują pomocy innych.

Uczniowie naszej szkoły dostrzegają problemy, na które napotykają na swojej drodze osoby niepełnosprawne.  Czy wózek inwalidzki jest utrudnieniem w codziennym życiu?  Czy w naszym mieście potrzeba udogodnień dla osób poruszających się na wózku? Na te i inne pytania odpowiedzi udzieliła im pani Alicja Michalska, która w wyniku choroby – stwardnienie rozsiane, z dnia na dzień musiała zmienić całe swoje życie.

U: Serdecznie witamy i dziękujemy, że zgodziła się Pani udzielić nam krótkiego wywiadu.

A.M.: Dziękuję za zaproszenie.

U: Kiedy dowiedziała się Pani o swojej chorobie?

A.M.: O swojej chorobie dowiedziałam się 13 lat temu. Wtedy też pierwszy raz poczułam , że coś dzieje się z moim zdrowiem.

U:  Jak objawiała się Pani choroba?

A.M.: Wszystko zaczęło się od trudności z chodzeniem. Czułam, że coś niedobrego dzieje się z moją lewą nogą. Zaczęła po prostu „uciekać”.

U: Czy przed chorobą słyszała Pani o SM (stwardnienie rozsiane)?

A.M.:  Nie, dopóki nie zachorowałam, nie słyszałam o takiej chorobie.

U: Czy to jest choroba układu ruchu, czy też są jej inne objawy?

A.M.:  Stwardnienie rozsiane jest chorobą układu nerwowego, więc największe trudności mam z poruszaniem się.

U: Czy jest szansa, że zostanie Pani  wyleczona?

A.M.:  Niestety, nie ma szansy na całkowite wyleczenie, można jedynie spowodować, że choroba będzie się rozwijała wolniej.

U: Czy przeszła Pani operację?

A.M.: Nie, ponieważ nie jest to choroba, której nie możną zniszczyć operacyjnie.

U: Czy ośrodki w naszym mieście (np. PFRON) w pełni pomagają osobom niepełnosprawnym?

A.M.: Wszystko zależy od tego, jakiej pomocy potrzebuję. Dużo życzliwości otrzymałam od pracownika sklepu medycznego w naszym mieście.

U: Czy wózek, którym porusza się pani na co dzień, musiała Pani kupić sobie sama?

A.M.:  Nie. Dowiedziałam się od lekarza, że przy mojej chorobie mogę co pięć lat pisać podanie o nowy wózek.

U: Czy udało się Pani osiągnąć w życiu  jakiś sukces , o którym chciałaby Pani opowiedzieć/pochwalić się?

A.M.:  Nie jestem pewna. Myślę, że sukcesem jest to, że jeszcze mogę chodzić. Sprawia mi to ogromny problem, ale kiedy tylko mogę i czuję się na siłach, próbuję stanąć na nogi. Cieszę się, że jeszcze całkowicie nie jestem skazana na wózek inwalidzki. Kiedy tylko czuję się na siłach, poruszam się przy pomocy kul inwalidzkich.

U: Jak się Pani czuje, poruszając się ulicami naszego miasta?

A.M.: Muszę przyznać, że jest mi bardzo ciężko.

U: Czy nie ma Pani problemu z dostaniem się do wszelkiego rodzaju urzędów położonych na terenie miasta np. Urząd Gminy, Starostwa?

A.M.: To jest właśnie największy problem. Po  schodach jest mi bardzo ciężko wejść.  Przy niektórych budynkach są podjazdy i jest to  plusem, ale niestety, przy niektórych nie ma. Teraz, gdy jeszcze mogę skorzystać z kul i podeprzeć się przy wchodzeniu do urzędów, nie jest to dużym problemem. Obawiam się jednak, że z biegiem lat, dostanie się do urzędów, będzie dla mnie niemożliwe.

U: Co jest dla Pani najgorsze w poruszaniu się na wózku i co by Pani usprawniła w mieście?

A.M.: Tak jak wspomniałam, droga. Krawężniki są wysokie i nierówne. Uważam, że obniżenie ich znacznie ułatwiłoby poruszanie się osobom, które tak jak ja, są skazane na wózek. Mam problem wjechać na chodnik lub z niego zjechać.

U: Czy inni ludzie są wobec Pani uprzejmi/pomocni?

A.M.:  Nie wszyscy.  To zależy jakie ludzie mają podejście do osób niepełnosprawnych. Pamiętam, że na początku choroby słyszałam różne opinie na swój temat. Jak już wspomniałam, jest to choroba, która objawia się trudnościami z poruszaniem. Ludzie, którzy nie wiedzieli o mojej chorobie,  wyrażali różne opinie na mój temat. Było mi bardzo przykro, kiedy ktoś twierdził, że jestem pijana, bo nie idę prosto.

U:  Czy  ma Pani wielu znajomych mających podobne problemy ze zdrowiem jak Pani?

A.M.: Niestety nie.

U: Czy  Pani gdzieś pracuje, czy trudno osobom niepełnosprawnym znaleźć pracę?

A.M.:  Ze względu na zaawansowaną chorobę teraz nigdzie nie pracuję. Zauważyłam jednak, że pracodawcy boją się przyjąć do pracy osoby z taką chorobą jak moja.

U:  Czym lubi się Pani zajmować najbardziej i czy ma Pani jakiś talent, z którego jest Pani dumna?

A.M.:  Nie wiem, czy mogę mówić o talencie, ale bardzo lubię wszelkiego rodzaju działania plastyczne. Podoba mi się robienie witraży.

U:  Czy otrzymuje Pani wsparcie od  kogoś z rodziny?

A.M.:  Cała moja rodzina jest dla mnie wsparciem. Bez nich nie byłoby mi łatwo.

U: Co należałoby zrobić,  aby pomóc ludziom niepełnosprawnym?

A.M.: Z całą pewnością stwierdzam, że najgorsza jest obojętność. Po prostu nie być obojętnym.

U: W naszej rozmowie wiele razy padło słowo „niepełnosprawna”. Czy nie boli Pani takie określenie?

A.M.: Na początku było z tym różnie. Czułam się nieswojo i było mi przykro. Teraz już nie mam z tym problemu.

U: Jakby  się Pani poczuła, gdyby Pani problem zniknął?

A.M.: Poczułabym się wspaniale.

U: Każdego z nas może spotkać problem niepełnosprawności. Co by Pani doradziła osobie, która niedawno straciła pełnosprawność?

A.M.:  Powiedziałabym, że najważniejsze to się nie załamywać. Trzeba zawsze wierzyć, że będzie dobrze. Zdenerwowanie i żal tylko pogorszają sprawę.

U: Jakie są pozytywne strony Pani życia?

A.M.:  Przez wiele lat, na ile mogę i na ile potrafię, staram się uczestniczyć w życiu Waszej szkoły. Cieszę się, że jestem przez Was  doceniana.

U: A my jesteśmy bardzo wdzięczni, że zechciała  Pani się z nami spotkać. Wierzymy, że nasza rozmowa pozwoli zrozumieć innym problemy, na jakie napotykają osoby niepełnosprawne. Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy wszystkiego dobrego.

Rozmowę przeprowadzili uczniowie: Pola Sabada, Anna Sawicka, Patrycja Karpowicz, Wojciech Kłosowski, Sara Kopeć, Adam Zabawa, Martyna Czepiel, Klaudia Delinowska, Monika Przybyła.

Nauczyciele sprawujący nadzór nad przebiegiem spotkania: Alicja Skrzydłowska, Nina Suska, Karolina Kalus-Mazurek.

Galeria



Przejdź do góry