Szkoła Podstawowa nr 2 im. Bohaterów 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty w Lwówku Śląskim

  • Statystyki

    • Odwiedziny: 2387180
    • Do końca roku: 76 dni
    • Do wakacji: 251 dni
  • Kontakt

    75 782 46 59

    szkolaMAŁPAsp2lwowek.pl  (małpa-@)

    ePUAP

    /SP2-LwowekSl/SkrytkaESP

     

Lekcja tolerancji - wywiad z osobą chorą na depresję

Mimo czasów pandemii, zamknięcia i izolacji udało nam się przeprowadzić kolejną ????️Lekcję Tolerancji????️ 

16 marca 2021 roku połączyliśmy się na Meet i porozmawialiśmy z Panią Patrycją, 25-letnią mieszkanką Szczecina, studentką fizjoterapii, instruktorką tańca pole dance. U Pani Patrycji zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową, której jednym z objawów są nawracające epizody depresyjne. 

O dziecięcej depresji mówi się od niedawna. Wcześniej chorobę tę diagnozowano tylko u ludzi dorosłych. U dzieci była ona niezauważana, ponieważ nikt nie pytał ich o to, co czują czy w jakim są nastroju. Dziś wiemy, że dzieci podobnie jak dorośli doznają frustracji, rozczarowania, przeżywają smutek związany ze stratą w ich życiu. Jeśli te trudne uczucia wywołane różnymi sytuacjami nie mijają i dzieci przez długi czas (nawet kilku miesięcy) przeżywają smutek czy obniżony nastrój, to możemy powiedzieć, że cierpią na depresję. W przypadku zwykłego smutku zwykle pomaga miła niespodzianka, prezent, wspólne spędzanie czasu z rodzicami, pozytywna uwaga rodziny. W przypadku depresji to za mało.


 

Roksana - Jakie zachowania u nas lub u naszych bliskich mogą wskazywać, że mamy początki depresji. Co wskazuje, że dzieje się z nami coś niedobrego?


Pani Patrycja - Wydaję mi się, że u każdego zaczyna się to inaczej. U mnie na przykład zaczęło się od tego, że  miałam bardzo obniżony nastrój, dużo rzeczy zaczęło mnie denerwować. Zaczęłam unikać spotkań ze znajomymi, gdzie wcześniej byłam duszą towarzystwa. Ciężko to zauważyć tak z dnia na dzień bo jest to proces, ale w momencie kiedy zauważymy, że osoba z dość wesołej, towarzyskiej zmienia się w osobę ospałą, zaczyna unikać spotkań, zamykać w sobie i to trwa przez kilka tygodni to powinna się zapalić czerwona lampka. Wydaję mi się, że to są takie pierwsze objawy, później jest tylko gorzej. Przez to że jesteśmy zamknięci sami ze sobą w czasie depresji to nachodzą nas różne myśli, głównie taka, że nikt nas nie rozumie, dlatego nie dzielimy się swoimi przemyśleniami i  zostajemy z tym naprawdę sami. Ciężko jest też wytłumaczyć drugiej osobie, co się myśli. Co się czuje, kiedy wszystko nie ma sensu, bo to mniej więcej tak wygląda w depresji, że całe życie nie ma sensu. Wstanie rano jest bezcelowe, zjedzenie śniadania nie ma sensu, a później zostaje tylko łóżko i patrzenie się w sufit. 

Wydaje mi się, że warto wówczas zapytać czy wszystko jest okej i czy ta osoba potrzebuje rozmowy.


Lena -  Jak wyglądał Pani dzień podczas choroby?

Pani Patrycja - Na początku wydawało mi się, że po prostu mam jak większość ludzi jesienną chandrę, albo pogoda jest zła i przez to nie chce mi się wstać z łóżka. Jednak w pewnym momencie wstawanie rano to był wyczyn. Łóżko zaczęło mieć silniejszą grawitację niż cały świat dookoła. Patrzenie się w telefon, przeglądanie instagrama, facebooka było ciekawsze niż spotkanie z koleżankami lub spacer z psem. Miałam wrażenie, że cały świat mnie przygniata, brakowało mi siły do życia. Wcześniej codziennie rano brałam prysznic, podczas choroby kąpiel przestała mieć dla mnie sens, omijałam podstawowe zasady higieny, nie miałam siły zadbać o siebie. Jedyne co mnie trzymało w ryzach to była praca, ale zdarzały się także momenty, że chciałam wziąć wolne, ale wiedziałam, że jak wezmę jedno wolne to wezmę kolejne i kolejne i potem będzie już ciężko wrócić. Zaczynam pracę popołudniu, więc całymi dniami potrafiłam leżeć i nic ze sobą nie robić. Gdy zbliżała się godzina wyjścia do pracy to zaczynałam ogarniać się na tyle by jakoś wyglądać – ograniczało się to do spięcia włosów, przemycia twarzy (nie malowałam się w ogóle), brałam bardzo szybki prysznic, aby się tylko odświeżyć, czasami jak nie miałam siły to wystarczył dezodorant, który miał zamaskować to, że od rana leżałam w łóżku. To się może wydawać śmieszne, ale naprawdę kąpiel w czasie takiego mentalnego przygniecenia jest wyczynem. Chodziłam do pracy na ok. 3 godziny, ponieważ prowadzę godzinne zajęcia ruchowe, wracałam do domu i od razu kładłam się do spania, gdzie sen też był utrudniony, bo zasypiałam i budziłam się w nocy bardzo często, co też jest objawem depresji. Bezsenność lub problemy ze snem jest też jednym z niepokojących sygnałów,  potrafiłam obudzić o czwartej nad ranem i mimo ogromnego zmęczenia już nie zasnąć.


Oliwier - Jak wyglądała  reakcja rodziny, znajomych? Czy wspierali panią?  

Pani Patrycja - Było ciężko, szczególnie, że przez 6 lat miałam tylko wsparcie różnych psychologów, pod opieką psychiatry jestem dopiero od niedawna. Na początku rodzina uważała, że jeśli pomagają mi wizyty u psychologa to mogę do niego chodzić, a gdy miałam etapy przerywanych terapii, bo stwierdzałam, że to nie ma sensu to nikt nie reagował. Ostatni epizod był najgorszy, spotkało się to z szokiem ze strony rodziny, ponieważ twierdzili, że oni nic nie widzą, ale akceptowali moje decyzje o podjęciu terapii u psychiatry, aby nie skończyło się to źle. Gdy powiedziałam znajomym, że chodzę do psychologa i mam stwierdzoną depresję to przyznawali, że widzieli zmianę w moim zachowaniu, ale nie wiedzieli jak reagować. Na pytanie „co u ciebie?” każdy odpowie, wszystko okej. Jeżeli odpowiedziałabym w tamtym momencie  szczerze na pytanie "co u mnie", to bliscy usłyszeliby, że mam ochotę popełnić samobójstwo. Dla rodziny i mojego chłopaka byłby to szok, bo mam pracę, szkołę, znajomych, wszystko niby mam, a ja myślałam o tym, czy  nie przedawkować leków, żeby zasnąć i się nie obudzić. To było moje marzenie na tamten moment. Teraz mają większą świadomość i potrafią mnie wspierać, wcześniej byli w szoku, bo ciężko jest zaakceptować, że najbliższa osoba nie widzi sensu życia, pomimo tego, że wszystko wydaje się w porządku.


Martyna - Jak rozmawiać i jak pomóc osobie z tą chorobą?

Pani Patrycja - Szczerze to ze mną nikt nie potrafił rozmawiać, bo ciężko jest znaleźć sposób dotarcia do takiej osoby. Na pytanie "Jak się czujesz" nie uzyskamy takiej odpowiedzi, która jest prawdziwa. Według mnie warto po prostu być dla takiej osoby i powiedzieć "Słuchaj, jeżeli potrzebujesz się wygadać to jestem". To nie powinno być takie wypytywanie, dawanie rad, tylko zapewnienie o wysłuchaniu i byciu obok w razie potrzeby. Osoba z depresją nie jest przekonana, że potrzebuje się wygadać, bo według niej i tak tego nikt nie zrozumie. Warto powiedzieć "jestem, jeżeli cokolwiek będzie się działo, cokolwiek będziesz chciał/a powiedzieć", nawet pogadać o drobnych, wydawałoby się nic nie znaczących rzeczach. Bardzo ważne jest, aby nie doradzać. Kiedy jest się w depresji te rady bardziej irytują niż pomagają. Ja wielokrotnie słyszałam "Przejdzie ci", "Masz teraz zły czas", "Wszystko jest w porządku, ogarnij się" na takiej zasadzie to nie pomaga. Trzeba dostosować się do osoby, bo każdy jest inny. Niektórym może pomóc rozmowa o takich małych rzeczach, jak było w trakcie dnia, ale zamiast doradzać "będzie dobrze, uśmiechnij się, życie toczy się dalej", można wyrazić swoją obawę, troskę, powiedzieć o tym, że najzwyczajniej w świecie boimy się o tę osobę. Jedyne, co warto doradzić to spotkanie ze specjalistą, z kimś kto realnie może pomóc. Mi nikt nie powiedział że mam iść do psychologa, sama zdecydowałam się szukać pomocy w momencie kiedy rano budziłam się z myślą "przecież to wszystko w ogóle nie ma sensu". Ciężko rozmawiać z osobą z depresją, ponieważ tego nie widać, jeżeli ktoś chce to się dobrze zamaskuje i w towarzystwie będzie udawał, że wszystko jest w porządku. Można normalnie chodzić do szkoły, uśmiechać się, rozmawiać, ale po powrocie do domu będzie tylko płacz w poduszkę. W pracy nikt nie powiedziałby, że mam depresję. Mój własny facet nie zauważył że mam depresję.


Jagna - Czy można zwalczyć chorobę bez odpowiedniego specjalisty? Czy konieczna jest wizyta u psychiatry?

Pani Patrycja - Samemu jest ciężko, szczególnie jeśli jest się głęboko w depresji, osobiście nie widzę takiej opcji, żeby poradzić sobie bez pomocy specjalisty. Nie zawsze jest potrzebny  psychiatra, ale  zależy to od tego w jakim stadium depresji jesteśmy. Najpierw wypadałoby skonsultować się z psychologiem/psychoterapeutą. Rodzajów psychoterapii jest wiele i niestety jest to metoda prób i błędów. Trafiłam w przeciągu 6 lat swojego leczenia na wiele nurtów i dopiero teraz mając 25 lat mogę powiedzieć, że naprawdę widzę efekty obecnej terapii. Zdarzało się tak, że przez godzinę spotkania nie odzywałam się ani słowem, a dopiero psychoterapeuta, do którego teraz chodzę zasugerował mi konsultację z psychiatrą. Jest to konieczne kiedy pojawiają się myśli samobójcze. W takim momencie jest potrzebna farmakoterapia. Natomiast jeśli jest to  wczesny etap obniżonego nastroju, to wydaję mi się, że regularna psychoterapia po której  czuć, że rzeczywiście lepiej funkcjonujemy, powinna wystarczyć. Jeżeli psychoterapeuta radzi konsultację z  psychiatrą, mimo tego, że na początku się bronimy, bo  nikt nie chce brać leków to warto uświadomić sobie, że czasami jest to konieczne. Ile czasu trwa leczenie jest ustalane indywidualnie. U mnie na przykład skończyło się na miesiącu, ale są osoby, które muszą brać leki sezonowo, ponieważ epizody depresji nawracają. 


Roksana - Czy da się całkowicie wyleczyć depresję? Czy po leczeniu wszystko będzie jak dawniej? 

Pani Patrycja - To zależy od tego jaki to typ depresji, bo są depresje sezonowe, poporodowe, rodzajów depresji jest tyle, co ludzi na świecie. Nie wiem czy można się całkowicie wyleczyć, jestem obecnie w trakcie leczenia “eksperymentalną” farmakologią, czyli olejkami CBD. Mój przypadek jest troszeczkę inny, bo ja z epizodu depresji wychodzę na tak zwaną hipomanie (łagodniejsza forma manii) . Jestem pewna, że można wrócić do normalnego funkcjonowania, jednak trzeba być pod stałą kontrolą. Ważne jest to, aby się obserwować. Jeżeli zauważamy przez dłuższy czas obniżony nastrój bez widocznej przyczyny warto zwrócić się do psychoterapeuty u którego byliśmy. Czasami są to zwykłe wahania nastroju, tak jak u zdrowego człowieka, ale  może się okazać, że jest to nawrót, specjalista oceni, czy należy wrócić na regularną terapię. Nie pamiętam swojego życia przed epizodem depresji. Uczę się żyć na nowo. Terapia pomaga mi zrozumieć  swoje zachowanie, określić gdzie jest moje miejsce na świecie. Na pewno nie jest tak jak dawniej, bo wówczas nie wiem czy ta terapia miałaby w ogóle sens. U mnie się dużo zmieniło na plus, nie wiem czy chciałabym wracać do tego jak było wcześniej, ponieważ idzie ku lepszemu. Dobrze prowadzona terapia, to jest klucz do ułożenia swojego życia na nowo. 


Lena - Co panią uszczęśliwia?

Pani Patrycja - Moja praca, zupełnie inaczej do niej podchodzę, jest moją pasją. Od dziecka jestem związana ze sportem, pole dance zaczęłam trenować w 2018 roku. Szybko stałam się instruktorem, ponieważ ruch i treningi są dla mnie bardzo ważne. W pracy mam kontakt z ludźmi, co jest ważne w czasie epizodu depresyjnego, ponieważ to otoczenie jest w stanie szybko zauważyć zmianę w zachowaniu. Zaczynają mnie uszczęśliwiać małe rzeczy, na przykład samo to, że otwieram oczy rano i mam przed sobą cały dzień i mogę coś fajnego tego dnia zrobić. Czas spędzony z rodziną, z chłopakiem, ponieważ w momencie kiedy uświadamiacie sobie, że jeszcze parę miesięcy temu byliście w stanie skoczyć z mostu albo przedawkować leki, a teraz spotyka was tyle różnych rzeczy i widzicie ten świat i wy w nim jesteście, funkcjonujecie to jest coś niesamowitego. To cudowne, że jest się częścią tak wielkiej maszyny jaką jest świat. Cieszę się, że chodzę do szkoły, że studiuję, gdzie przez 3 lata miałam taką ogromną niechęć do nauki, że to była katorga przebrnąć przez te wszystkie zajęcia, egzaminy.  A teraz jestem na studiach 5-letnich i nie wyobrażam sobie nie  chodzić na zajęcia. To są takie małe, dla Was może zwyczajne rzeczy, gdzie dla osoby po epizodzie depresji są na nowo odkrywane i dają radość, której wcześniej nie było.


Oliwier - Jakie mity o depresji krążą w społeczeństwie?

Pani Patrycja – Jednym z mitów jest to, że osoba z depresją jest wiecznie smutna, zaniedbana i wtedy  od razu widać, że ta osoba ma depresję. No nie, naprawdę bardzo ciężko jest  rozpoznać u kogoś depresję, bo nie widzimy tego co się dzieje w środku. U mnie akurat była widoczna różnica w wyglądzie, ponieważ na co dzień  lubię ubierać się schludnie, a w czasie depresji zaczęłam chodzić w dresach i to niekoniecznie czystych.  Mi to kompletnie nie przeszkadzało, ale zwróćmy uwagę na  celebrytów.  Nie zdajemy sobie sprawy ilu ludzi w świetle reflektorów, na scenie, na czerwonym dywanie jest chorych na depresję. Po nich w ogóle tego nie widać. Chodzą na rozdania nagród, zawsze się ładnie ubierają, promiennie wyglądają. Makijaż, fryzura, odpowiednie światło do zdjęć to wszystko powoduje, że takie osoby są w stanie się zamaskować. Kolejnym mitem jest to, że osoby z depresją są przykute do łóżka i muszą się leczyć silnymi lekami psychotropowymi. Uważam, że reakcja we wczesnym stadium choroby może spowodować, że psycholog lub psychoterapeuta będą w stanie nam pomóc, a my oprócz regularnych wizyt na terapii nie będziemy musieli przyjmować żadnych leków. 


Martyna - Co chciałaby Pani, aby ludzie wiedzieli o depresji?

Pani Patrycja – Najważniejsze, aby nauczyć się cierpliwości do takich osób. Wiem, że ciężko jest wyobrazić sobie taki stan, gdzie nie ma się na nic ochoty. Najczęstsze pytanie jakie się słyszy od rodziców, gdy dowiadują się, że ich dziecko jest chore to wątpliwości gdzie popełnili błąd. Natomiast na to pytanie nawet osoba z depresją nie jest w stanie sobie odpowiedzieć. To jest działanie mózgu więc społeczeństwo powinno zaakceptować fakt, że ta choroba jest coraz częstsza i spotyka ludzi w coraz młodszym wieku. U mnie depresja zaczęła  się jak miałam lat 13-14, tak więc bardzo wcześnie, a przyczyną było to, że ja czułam się nieakceptowana w społeczeństwie, gdzie nie było to prawdą. Wydawało mi się, że mnie nikt nie lubi, że jestem inna niż wszyscy i nie pasuję do świata. Ludzie powinni się edukować o różnych zaburzeniach psychicznych. Najważniejsze jest to, żeby osoby w wieku 30-40 lat, które mają  dorastające dzieci powinny być bardzo mocno uświadamiane, aby nie przegapić momentu w którym trzeba reagować, szczególnie w obecnych czasach, gdy jesteśmy zamknięci w domach.  Świat w jakim żyjemy jest okropny pod kątem takim, że wiecznie jesteśmy w telefonach, wszystko się dzieje w internecie, wystawiamy się na ocenę pod każdym kątem i  nie do końca jesteśmy w stanie znieść krytykę, która może nas spotkać. A wstawiając swoje zdjęcia, filmiki na facebooku, ktoś może powiedzieć, że sami się o to prosimy, natomiast jesteśmy osobami społecznymi, którzy chcą się dzielić  z innymi ludźmi, mieć z nimi kontakt. W obecnych czasach internet i panujący w nim hejt jest często źródłem depresji. To jest bardzo krótka droga do załamania, bo nikt nie jest w stanie znieść tyle nienawiści od drugiej osoby. Należy rozwijać empatię do drugiej osoby, uwrażliwić się na to, że nie jesteśmy z metalu, z kamienia, każdy z nas ma emocje. Nie powinniśmy się ich wstydzić, ale powinniśmy wiedzieć, że nie każdy potrafi sobie z silnymi emocjami radzić, i to nie są odosobnione przypadki. Mówi się, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani, co oznacza, że każdy z nas ma jakiś problem, mniejszy lub większy do przepracowania. Każdy z nas miewa wzloty i upadki, ale to ważne jak sobie w takich chwilach radzimy. W wieku 15 lat ja już byłam po pierwszym epizodzie depresji. I nikt tego wtedy nie zauważył, tłumaczono to dojrzewaniem, burzą hormonów.  Zaburzenia nastroju, stany depresyjne są tematem tabu, obecny świat kreuje wizje społeczeństwa, które jest  szczęśliwe, uśmiechnięte i pełne energii – jak zdjęcia z Instagrama czy Facebooka.  Depresja to  chorobą społeczeństwa, którą prawdopodobnie ma bardzo dużo osób  w różnych momentach życia. I różnie można sobie z tym poradzić. Trzeba zaakceptować, że to jest i to nas może spotkać.


Jagna - Na koniec czy ma pani jakieś rady dla osób z tą chorobą? Kilka słów, które mogą im pomóc?

Pani Patrycja  - Nie chcę doradzać, ale chcę podzielić się swoją historią, bo może ktoś z czytających ten wywiad pomyśli, że trzeba zareagować, czy to w stosunku do siebie czy do bliskiej osoby. Trzeba przełamać swój lęk i opowiedzieć komuś co czujemy, pójść do psychologa lub pedagoga w szkole,  szukać pomocy i wsparcia, bo może to się skończyć bardzo źle. Nie każdy ma świadomość, że są osoby nawet w szkole, które mogą pomóc. Dlatego zdecydowałam się na ten wywiad, aby pokazać, że należy szukać wsparcia. Osobom z depresją powiedziałabym, że nie jesteście sami i trzeba  walczyć o siebie i lepsze życie. 

 

???? Lekcje Tolerancji zorganizowała pani pedagog, Karolina Kalus z nieocenioną pomocą Roksany Wrzesińskiej z kl.6c, Leny Zimmer, Oliwiera Tyczkowskiego, Jagny Zwiernik oraz Martyny Sznapki z klasy 8b.????
 
 
Jest to część projektu #bezpiecznydolnoślązak, w którym nasza szkoła bierze udział, a materiał z tego spotkania będzie wykorzystany na lekcjach wychowawczych.
 
Zdjęcie, które publikujemy za zgodą bohaterki naszego spotkania powstało podczas tańca pole dance, którym zawodowo zajmuje się Pani Patrycja - autorem fotografii jest Malowanie Światłem - Tomasz Gas