Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Ostatnie pożegnanie - niezapomniane lekcje historii płk. Józefa Borowca

10 kwietnia 2020 r. zmarł pułkownik Józef Borowiec

 – partyzant Armii Krajowej na Kielecczyźnie. W roku 1944 ochotniczo wstąpił do tworzącej się 2 Armii Wojska Polskiego. Po krótkim szkoleniu został oficerem 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty. Brał udział w operacji łużyckiej, w której polskim oddziałom powierzono przełamanie obrony niemieckiej na Nysie Łużyckiej. Uczestniczył w niezwykle krwawych walkach w rejonie Budziszyna. Oddziały niemieckie podążały tamtędy na odsiecz Berlinowi. Jego szlak bojowy zakończyła operacja praska. Spod stolicy Czechosłowacji trafił do Jeleniej Góry. Był jednym z uczestników pierwszej defilady Wojska Polskiego w zdobytym Wrocławiu.

       Pułkownik Józef Borowiec był przyjacielem naszej szkoły. Na kartach jej historii  zapisał się jako ten, który wraz z byłymi żołnierzami 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty tj. Stanisławem Pawłusiów i Henrykiem Żuchowskim 9 czerwca 1963r. uczestniczyli w nadaniu szkole nazwy Bohaterów 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty.


      Później jego spotkania odbywały się najczęściej w biało-czerwonej scenerii szkolnej auli .  Uczniowie klas III-VI spotkali się  z zasłużonymi dla naszego miasta kombatantami II wojny światowej z okazji Narodowego Święta Niepodległości oraz Kwietnia Miesiąca Pamięci Narodowej. Pan płk Józef Borowiec zawsze po części oficjalnej akademii zabierał głos i  „rozluźniał” podniosłą atmosferę. Bardzo ciepło opowiadał  o wydarzeniach z życia młodego partyzanta i żołnierza oraz w jaki sposób trafił do polskiego wojska. Cytuję:

 „W 1944 roku, gdy przechodził front, ludność cywilna cierpiała wielki głód. Ja i moja rodzina jakoś sobie radziliśmy, ale było bardzo ciężko. Doszedłem do wniosku, że trzeba iść na wschód w kierunku Lublina. Liczyłem, że tam znajdę jakąś pracę. Mama była przeciwna, bo uważała, że powinniśmy trzymać się razem. Poszedłem wbrew jej woli, z trzema kolegami. Doszliśmy do Sandomierza, tam był już pełnomocnik PKWN – kapitan Bełczewski. On nam powiedział: „chłopcy nie ma żadnej pracy, ale jutro jest pobór ochotników do wojska”. W taki to sposób trafiłem do Lublina i zostałem żołnierzem.

Było ciężko, zakwaterowano nas w barakach po byłym obozie koncentracyjnym na Majdanku. Brakowało żywności, mundurów. Chodziłem w ubraniu z partyzantki i w zdobycznych niemieckich saperkach, które wtedy całkiem mi się rozpadły. Musiałem przywiązywać podeszwy drutem.

Miałem skończone siedem klas. Choć nie miałem świadectwa, powiedzieli że będę oficerem. Początkowo sądziłem, że ze mnie kpią. Skierowano mnie jednak do szkoły oficerskiej. Tam w końcu nas umundurowano. Ćwiczenia były niezwykle intensywne. Udało mi się zdać dobrze wszystkie egzaminy i jako prymus zostałem podporucznikiem. Promował mnie gen. Michał Rola-Żymierski”.

     Opowiadał również, jak po promocji oficerskiej trafił  na front, gdzie toczone były najcięższe walki, o trudnej drodze żołnierza polskiego, który mężnie i nieustępliwie walczył przelewając krew za Ojczyznę, aby znów była wolna. Cytuję:

„2 Armia WP zajęła nad Nysą Łużycką około 40-kilometrowy odcinek frontu. W tym czasie naszą dywizją dowodził pułkownik Andrzej Czartoryski. Wojna się kończyła, postanowił więc byśmy poszli do natarcia, tak samo jak ci na głównym kierunku uderzenia. Kosztowało to nas wiele krwi. Trzykrotnie forsowaliśmy Nysę, bo dwukrotnie cofaliśmy się z dużymi stratami. Nie mieliśmy ciężkiego uzbrojenia. Czołgi, katiusze i artyleria były zarezerwowane na główne natarcie. Równie ciężkie walki toczyliśmy pod Dreznem. Otrzymaliśmy tam potężne uderzenie doborowych pancernych jednostek feldmarszałka Schörnera.
W całej operacji łużyckiej w ciągu trzech tygodni walk licząca prawie 100 tysięcy żołnierzy 2 Armia WP straciła 22 tysiące zabitych, zaginionych i rannych. Na cmentarzu w Zgorzelcu leży 3,5 tysiąca moich towarzyszy, a za Nysą Łużycką leży ich co najmniej 2 tysiące. Operacja praska, pochłonęła dużo mniej ofiar”.

     Uczniowie dowiedzieli się, dlaczego płk Józef Borowiec osiedlił się we Lwówku Śląskim. Wyjaśnił, że tuż po zakończeniu II wojny światowej wzdłuż zachodnich granic Polski utworzono pas osadnictwa wojskowego. Powiat lwówecki przydzielony został żołnierzom 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty.

     W czasie spotkań pułkownik Józef Borowiec, przywoływał we wspomnieniach przyjaciół – żołnierzy z czasów II wojny światowej poległych za ojczyznę. Wspomniał, że wiele lwóweckich ulic nosi ich imiona. Prosił, aby nie zapominać o bohaterskich żołnierzach, którzy należeli do 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty.

     Nasze spotkania z pułkownikiem to była żywa lekcja historii z pięknym przesłaniem by żyć, uczyć się i pracować dla Ojczyzny w myśl hasła: „Żeby Polska była Polską” .

      7 czerwca 2019r. w szkole odbyło się spotkanie uczniów z pułkownikiem Józefem Borowcem. Po raz ostatni  gościł u nas  19 października 2019r. przy okazji uroczystych obchodów 60-lecia naszej szkoły.

    Dziękujemy płk Józefowi Borowcowi za upowszechnianie dziejów oręża polskiego oraz wspaniałe lekcje bohaterstwa i patriotyzmu. Tak jak pułkownikowi, tak niech i nam towarzyszą słowa Józefa Piłsudzkiego

 


 „Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości”  

 


Cześć Jego pamięci!

Ostatnie pożegnanie.... - UKS JUNAK

 

Nauczyciel języka polskiego

Małgorzata Kłosowska


Przejdź do góry